ZMIAN BALI SIĘ NIE TYLKO PRACOWNICY

Zmian bali się nie tylko pracownicy resortu zajmujący stanowiska od czasów komunistycznych. Bało się także wielu nauczycieli, zwłaszcza słabo przygotowanych, również w wielu przypadkach pochodzących z selekcji komunistycznych. Wtórowały im głośno związki zawodowe. W „Polityce” (22/93) ukazał się artykuł L. Gawreckiego: „Nędzna szkoła, nędzny nauczyciel”. Autor „przykłada” kolejnym ministrom: H. Samsonowicz zlikwidował instytuty naukowe MEN (czego skutki teraz widać wyraźnie w dyletantyzmie niektórych decyzji); R. Głębocki „ściął” cztery godziny w każdej klasie (pierwszoklasista przebywa w szkole dziennie ledwie 3-4 godziny, czego nie ma w żadnym nowoczes­nym systemie oświatowym); A. Stelmachowski zlikwidował prak­tycznie bezpłatną działalność pozalekcyjną oraz znacznie ograniczył opiekę medyczną w szkole. Obecny minister Z.Flisowski już zapowiedział zniesienie dopłat do stołówek szkolnych. Wydaje się jednak, że to, z czego autor czyni zarzut, ktoś inny może zobaczyć jako cnotę. Dla przykładu tylko zauważyć warto, że „dyletantyzm decyzji” – nie musi płynąć z braku instytucji naukowych przy MEN. Instytucje te, jak wiemy, w okresie minionym, nie podwyższały poprzeczki polskiej oświaty. Stołówki mogą być konieczne w szkołach, co nie oznacza jednak, że muszą być dotowane. Do zniszczenia autorytetu „dobry” jest każdy zabieg. Można go już dokonać w samym tytule prasowym. „Kali mianuje” – M. Lewandowska („Trybuna” 237).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *